Co można zrobić w ciągu 50 lat?

W tym roku mam wyjątkowy grudzień, bo właśnie w tym miesiącu skończyłam pierwsze 50 lat życia, ale o tym zaraz Ci opowiem poniżej.

Za chwilkę święta. I może być dużo chaosu, natłok myśli, wir obowiązków, samoczynne wpadanie w przedświąteczny amok…. Tylko czy o to właśnie w tym wszystkim chodzi?
Mimo tego wszystkiego, co macie na głowie tu i teraz, zapraszam do robienia przerw, zatrzymywania się i oddychania oraz pracy z szacunkiem dla samej siebie i mocy przerobowych Twojego organizmu.

Jakby to było świadomie wejść w postawę obserwatora i przyjrzeć się sobie w tym, co robisz i jak funkcjonujesz?

A tu masz kilka pytań pomocniczych:

  • Co teraz robi mój umysł?
  • Co dzieje się teraz?
  • Co chce być teraz zrobione?
  • Czego potrzebuję?
  • Co teraz potrzebuje mojej uwagi?

 

Wracając do moich urodzin, nawet ten wpis zajął mi więcej czasu, bo tyle nadal się we mnie dzieje. Jest dużo miejsca na refleksję. Wiele osób składało mi życzenia, i co druga osoba oczywiście z naciskiem na to, że jak już pół wieku dałam radę, to dalej też będzie OK ;) Pół wieku minęło.

Co zrobiłam z tym czasem? Kolejność w sumie dość przypadkowa. Celowo nie dzielę doświadczeń i dokonań na pozytywne i negatywne, bo nie o to w tym wszystkim chodzi:

  • Nauczyłam się jeździć rowerem i samochodem,
  • zdałam maturę,
  • zostałam magistrem japonistyki,
  • straciłam dostęp do własnej autentyczności,
  • świetnie potrafiłam sama siebie oszukiwać, także po to, by zadowalać innych,
  • wzięłam ślub,
  • skończyłam podyplomowe studia z języka angielskiego,
  • urodziłam i wychowałam dwoje dzieci,
  • nauczyłam się, że życie toczy się tu i teraz,
  • spłaciłam kredyt za dom,
  • przygarnęłam kota, który urodził kocięta,
  • założyłam firmę, dzięki czemu pracowałam i pracuję na własny rachunek i bez szefa,
  • zaczęłam studiować psychoterapię Gestalt,
  • mieszkałam w Austrii, Japonii i Anglii,
  • nauczyłam się cieszyć chwilą i zarządzać własnymi myślami,
  • napisałam książkę,
  • nawiązałam wiele fajnych i nadal trwających przyjaźni,
  • bez żalu zrezygnowałam z niektórych kontaktów i relacji,
  • rozwiodłam się,
  • dużo podróżowałam,
  • zostałam właścicielką psa,
  • nauczyłam się medytacji Zen w Japonii,
  • byłam na pogrzebie mojej mamy,
  • chodziłam po plaży w ukochanym Międzywodziu,
  • odzyskałam dostęp do samej siebie i własnej autentyczności,

a jeśli chcesz wiedzieć więcej, to zajrzyj tutaj po jeszcze parę epizodów z mojego życia.

 

Co Ty robisz ze swoim życiem tu i teraz?

I czego nie robisz, a czujesz, że bardzo chcesz?

I co musiałoby się zadziać, żebyś podjęła czy podjął kroki?

Zostawiam Cię z tymi pytaniami do przetrawienia w razie takiej potrzeby.

I życzę Ci świąt pełnych magii, czułości, radości, miłości, dostatku i bycia w prawdziwym kontakcie ze sobą i bliskimi Ci ludźmi, oraz miejsca w sercu dla tych, którzy nie są Ci bliscy, lecz też są w Twoim życiu. Tu poczytaj o tym, jak budować świąteczną atmosferę przy wspólnym stole

Przypominam też, że 15 stycznia w Tarnowie Podgórnym ruszam z nową grupą rozwojową „Poradzić sobie ze zmianą”  – zapisy już ruszyły.

 

Znasz kogoś, komu ten wpis się przyda? Prześlij im dalej. Możesz też udostępnić go na Facebooku klikając przycisk poniżej.